Zwycięzcy V Grand Prix Polski w Siatkówce Plażowej Damian Wojtasik i Jarosław Lech: A teraz na podbój Europy!

W tym roku wygrali już trzy turnieje cyklu Grand Prix Polski - w Toruniu, we Wrześni i w ostatnią niedzielę, 24 czerwca w Krakowie. 22-letni Damian Wojtasik i o 5 lat starszy Jarosław Lech nie ponieśli podczas tych występów ani jednej porażki, wkrótce czeka ich międzynarodowy debiut - w Szwajcarii i Serbii.

- Na kilka dni przed zmaganiami w krakowskich zawodach doznał Pan pechowej kontuzji, jeszcze w sobotę miał Pan duże wątpliwości, czy uda się kontynuować świetną passę. A może w ten sposób chcieliście uśpić czujność rywali? - zapytaliśmy zaraz po zwycięskim finale z Sebastianem Sobczakiem i Piotrem Janiakiem (21:17, 21:16) Damiana Wojtasika.
- We wtorek podkręciłem sobie kostkę lewej nogi, podczas treningu wpadłem na piłkę. Bardzo pomógł mi stabilizator, robiłem sobie także okłady, przez cały tydzień wziąłem kilka zabiegów. Zakładaliśmy rozegranie dwóch meczów, żeby zdobyć jakieś punkty do rankingu, Chyba pod wpływem sobotnich zwycięstw ból jakby ustąpił, postanowiliśmy więc powalczyć o pierwsze miejsce.

- Jesteście na krajowym podwórku objawieniem sezonu. Zwycięzcy naszego turnieju - o Puchar Prezydenta Miasta Krakowa - znakomicie wpisują się w historię polskiej siatkówki plażowej. Triumfatorzy pierwszej edycji - w 2008 roku - Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel wystąpią na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie, coraz lepiej radzą sobie w zagranicznych imprezach Bartosz Łosiak i Piotr Kantor, którzy przed dwoma laty stanęli tu, w Nowej Hucie, na najwyższym podium. Czy o duecie Damian Wojtasik/Jarosław Lech będzie równie głośno?
- Mamy taką nadzieję, Jesteśmy nową parą, ćwiczymy razem od półtora miesiąca i dopiero się zgrywamy. Ja pochodzę z Sosnowca, Jarek z Milicza. Teraz mieszkamy i trenujemy w Łodzi.

- Jarosław Lech grał ostatnio w pierwszoligowym Siatkarzu Wieluń, a Pan?
- W drugoligowym klubie - Spodek Katowice.

- Czy sukcesy na piasku sprawią, że poświęcicie się wyłącznie siatkówce plażowej, czy nadal będziecie grać także w hali?
- Chcielibyśmy przejść na piach na cały sezon. Aby stało się to możliwe, musimy znaleźć dodatkowych sponsorów.

- Zarówno w Sosnowcu, jak i Miliczu nie brak dobrego klimatu dla siatkówki, przecież zespół z Pana rodzinnego miasta - Płomień był kiedyś, w 1978 roku, najlepszy w Europie.
- Ja ciągle promuję Sosnowiec, pomagają nam również firmy z Milicza i z Wrocławia. Wszystkim za tę pomoc bardzo dziękujemy.

- Jaki jest Wasz kolejny cel sportowy?

- Wystąpić za rok w finale mistrzostw Europy. Dlatego jedziemy do Szwajcarii i Serbii po punkty do rankingu.
 

Jarosław Lech powiedział nam, z kolei, o podziale ról na boisku: - Damian jest obrońcą, ja blokującym. Uważam, że mamy umiejętności, które przy dobrym treningu i odpowiednim okresie przygotowawczym, można z powodzeniem wykorzystać na jeszcze wyższym szczeblu rywalizacji. Pod warunkiem pełnego zabezpieczenia finansowego. Na razie, wszystko sami załatwiamy, starając się ograniczać zbędne koszty, trenujemy w Łodzi z innymi czołowymi polskimi parami. Z siatkówki halowej jednak definitywnie nie rezygnujemy, ja w przyszłym sezonie zagram w drużynie z Milicza.

Rozmawiał: Jerzy Sasorski/ZIS



Para Damian Wojtasik/Jarosław Lech przed, w trakcie i po zwycięskim meczu finałowym                           Fot. MCH/ZIS