Zwycięzca Biegu Trzech Kopców, Nikołaj Riabinin: - Im bliżej było mety, tym moje nogi stawały się cięższe

- To była nie tyle trudna, co bardzo interesująca rywalizacja - mówił o niedzielnym Biegu Trzech Kopców (III Międzynarodowych Mistrzostwach Krakowa w Biegu Górskim) jego zwycięzca 27-letni Rosjanin Nikołaj Riabinin. - Na początku bardzo szybka, potem wymagająca sporego wysiłku przy długich podbiegach. Trasa bardzo mi się podobała., ale nie ukrywam, że im bliżej było mety, moje nogi stawały się cięższe, starałem się jednak utrzymywać bezpieczną przewagą nad ścigającą mnie grupą konkurentów,, którzy zmusili mnie do naprawdę dużego wysiłku.

- Czy to prawda, że po raz pierwszy wystartował Pan w takich zawodach?

- Tak, to był mój pierwszy bieg górski. Nie miałem więc żadnego doświadczenia, nie wiedziałem dokładnie, jak rozłożyć siły. Przygotowywałem się w Moskwie do znanego już w świecie maratonu - przy okazji zapraszam wszystkich polskich biegaczy - ale przeczytałem w Internecie informację o Biegu Trzech Kopców i postanowiłem przyjechać do Krakowa. Tym bardziej, że nigdy wczesniej w waszym pięknym mieście nie byłem.

- Po takim sukcesie powinien wystartować Pan tutaj w przyszłorocznym Cracovia Maraton.

- Też na takiej trudnej trasie?

- Jest nieco inna, bardziej płaska.


- Chwała Bogu. Może więc znów do Krakowa przyjadę.

- Na liście zgłoszeń przy Pana nazwisku jest nazwa polskiego klubu - Achilles Leszno, skąd te związki?


- Mieszkałem w Polsce przez trzy lata, może nawet trochę dłużej. Nadal mam polskiego menedżera, jest nim Jerzy Janowicz.

- Jak długo jest Pan biegaczem?


- Wyczynowo zajmuję się tym od 20. roku życia. Służyłem jeszcze w armii, gdy rozpocząłem regularne treningi, ale sportem interesowałem się i zajmowałem od dzieciństwa, Ukończyłem instytut wojskowy, jestem sierżantem, ale od paru lat skupiam się wyłącznie na bieganiu,

Rozmawiał: Jerzy Sasorski