Rekord na trybunach, dużo emocji w meczu Wisly z Legią, protest w sprawie błędów arbitrów

Takiej frekwencji kibiców podczas meczu piłkarskiej ekstraklasy na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana jeszcze nie było. W sobotę, 13 kwietnia spotkanie Wisły Kraków z Legią Warszawa oglądało 24 655 widzów. Gospodarze przegrali 1-2 (0-2), ale mieli uzasadnione pretensje do arbitrów.

Telewizyjne kamery skrupulatnie wychwyciły ich błędy, gdy w 12 min Artur Jędrzejczyk zza linii końcowej podał piłkę do Wlademira Dwaliszwilego, a ten strzelił gola dla Legii. Sędzia asystent, tzw. bramkowy, Sebastian Jarzębak nie zareagował na nieprawidłowe zagranie obrońcy drużyny z Warszawy. Co prawda po meczu sędzia główny Hubert Siejewicz z Białegostoku przyznał się do pomyłki, ale nie ma to żadnego wpływu na wynik.

Po kwadransie goście prowadzili już 2-0. Akcja Daniel Łukasik - Artur Jędrzejczyk zakończyła się samobójczym trafieniem Arkadiusza Głowackiego, piłka odbita od środkowego obrońcy wpadła do siatki obok zaskoczonego takim obrotem sytuacji Sergieja Pareiki.
Wiślacy zmniejszyli rozmiary porażki w 87 min. Dośrodkowanie Emmanuela Sarkiego z prawego skrzydła wykorzystał Daniel Sikorski, popisując się celną „głowką".

Krakowianie zbierali pochwały za dobry, na pewno najlepszy tej wiosny występ, punkty jednak stracili. Nie krył rozczarowania trener Tomasz Kulawik, otwarcie krytykując pracę arbitrów, bo oprócz wspomnianego wydarzenia w 12 min szkoleniowiec miał również pretensje o niepodyktowanie karnego za zagranie ręką Tomasza Jodłowca w 85 min.

W niedzielę, 14 kwietnia Wisła Kraków SA poinformowała, że w poniedziałek, 15 kwietnia złoży oficjalny protest do Kolegium Sędziów Polskiego Związku Piłki Nożnej i do Ekstraklasy SA.

Przed półfinałowym rewanżem w Pucharze Polski - ze Śląskiem Wrocław w Krakowie (środa, 17 kwietnia, godz. 18.30) szkoleniowiec „Białej Gwiazdy" ma dodatkowe zmartwienia, ponieważ w sobotę urazów doznali Głowacki i Sarki.