Na antypodach trwa świetna passa Agnieszki Radwańskiej

Po triumfie w nowozelandzkim Auckland, krakowska tenisistka Agnieszka Radwańska kontynuuje świetną passę w australijskim Sydney. W drugiej rundzie turnieju WTA Premier Apia International, z pulą nagród 690 tys. dolarów, 23-letnia Polka pokonała we wtorek starszą o 19 lat Japonkę Kimiko Date-Krumm 6-4, 6-3 a w środowym ćwierćfinale - Włoszkę Robertą Vinci 6-4, 7-5. W meczu o finał spotka się z Chinką Na Li.

Gdy w 1989 roku urodziła się Agnieszka, Kimiko Date rozpoczynała zawodową karierę i osiągnęła  nawet w 1995 roku czwartą pozycję na świecie.  Nadal może pochwalić się dobrym serwisem i podobnie jak dwa lata temu w Australian Open znów zmusiła naszą reprezentantkę do sporego wysiłku.

O wiele trudniejszą przeprawę miała jednak kolejna rywalka krakowianki - Włoszka Roberta Vinci, która stoczyła z byłą liderką światowego rankingu Serbką Jeleną Janković trzysetowy pojedynek, zwyciężając 3-6, 6-4, 7-6 (7-4), choć w drugim secie przegrywała 0-3, a w trzecim - 2-4.  Radwańskiej Vinci nie dała rady. polska tenisistka zrewanżowała się jej za ubiegłoroczną porażkę w US Open.

Z 30-letnią Chinką Na Li, zwyciężczynią turnieju w Sydney przed dwoma laty, ma na razie Agnieszka Radwańska niekorzystny bilans (3-5), nigdy nie wygrała z nią na twardym korcie, na jakim przyjdzie czwartej zawodniczce światowego rankingu, rozstawionej z "jedynką" walczyć w czwartek. Forma popularnej Isi pozwala jednak na optymizm. W drugiej parze półfinałowej Polka z niemieckim paszportem Angelique Kerber (nr 2) zmierzy się ze Słowaczką Dominiką Cibulkovą.