Agnieszka Radwańska w drugiej rundzie Australian Open: 3 godziny niepewności

Najlepszej polskiej tenisistce Agnieszce Radwańskiej udało się uniknąć sensacyjnej porażki z I rundzie wielkoszlemowego Australian Open, ale dopiero w ostatnich fragmentach trwającego aż trzy godziny pojedynku z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands wielbiciele talentu krakowianki odetchnęli z ulgą. Ostatecznie turniejowa ?ósemka? wygrała 6-7 (10-12), 6-4, 6-2 i w następnym meczu spotka się z argentyńską kwalifikantką, 19-letnią Paulą Ormaecheą, która wyeliminowała Rumunkę Simonę Halep 6-1, 3-6, 7-5.

Starsza z sióstr Radwańskich przy silnym wietrze, wiejącym z prędkością 50 km/h, miała poważne problemy z dokładnością uderzeń, co zwykle stanowi jej największy atut. Tym razem, to zajmująca 67. miejsce w klasyfikacji WTA Mattek-Sands, wykorzystując dużą siłę serwisu, zepchnęła Polkę do głębokiej defensywy. Amerykanka odważnie i skutecznie grała przy siatce. Do spotkania z faworytką dobrze przygotowała się pod względem taktycznym.

W I secie Mattek-Sands, z którą Agnieszka Radwańska zmierzyła się po raz pierwszy w karierze, prowadziła już 5-2. Nasza reprezentantka, głownie dzięki błędom przeciwniczki, wygrała w tej części meczu cztery gemy z rzędu, obroniła cztery setbole, Gdy wydawało się, że w tie-breaku Agnieszka zdoła opanować sytuację, nieoczekiwanie roztrwoniła dużą przewagę (5-1, 5-6). Mimo trzech setboli dla Radwańskiej, Mattek-Sands zachowała zimną krew i po 75 minutach, po swojej siódmej piłce setowej, zapisała na konto otwierającą partię spotkania.

II set, choć zakończył się sukcesem ósmej rakiety świata, miał bardzo podobny przebieg - atakowała Mattek-Sands, natomiast Radwańska czekała na jej potknięcia. Amerykańska tenisistka zaczęła odczuwać skutki agresywnej gry, kilka razy poprosiła więc o pomoc medyczną, narzekając na bóle w lewym biodrze.


Na dobrą sprawę, dopiero po wygraniu szóstego gema III seta i objęciu prowadzenia 4-2 (z jednym przełamaniem), Agnieszka Radwańska mogła wreszcie poczuć ulgę. Tej szansy nie zmarnowała.

Dość wymowne są niektóre statystki poniedziałkowej konfrontacji na korcie nr 2 kompleksu tenisowego w Melbourne. Radwańska miała tylko 29 kończących uderzeń (winners) przy 81 rywalki, asy: 6-4, podwójne błędy serwisowe: 1-5, niewymuszone błędy: 13-65, skuteczność przy siatce (w procentach): 51-71, średnia prędkość 1. serwisu (w km/h): 138-161.

O tej samej porze, co Agnieszka Radwańska o awans do drugiej rundy walczył Łukasz Kubot, ulegając Hiszpanowi Nicolasowi Almagro (nr 10) 6-1, 5-7, 3-6, 5-7.